Dane wpisane powyÂżej dotyczÂą tylko maratonu - bez rozgrzewki
Przed maratonem zrobi³em krótk¹ rozgrzewkê, na pocz¹tek objecha³em b³onia i pojecha³em na Kopiec Koœciuszki Alej¹ Waszyngtona. Powrót ju¿ mocnym i trudniejszym zjazdem ulic¹ Hofmana, dalej objecha³em resztê b³où. Na tej rozgrzewce przejecha³am nieca³e 10 km z przewy¿szeniem 97 metrów. Potem obejrza³em sobie start dystansu GIGA o godzinie 10:00, póŸniej jeszcze pojeŸdzi³em œcie¿kami po Parku Jordana oraz zrobi³em trasê startow¹ maratonu po b³oniach, póŸniej ju¿ tylko czeka³em na start swojego dystansu.
Postanowi³em wystartowaÌ w Maratonie Krakowskim, mimo i¿ ca³y tydzieù nie jeŸdzi³em wcale, a na upa³y czu³em siê kiepsko. Zgodnie z tradycj¹ przed maratonem mocno popada³o - deszcz jeszcze mnie z³apa³ pod Wieliczk¹ o 7:30 w rezultacie trasa by³a miejscami mocno mokra, a zjazdy jak dla mnie by³y zabójce. To w³aœnie zjazdy mnie za³atwi³y w tym wyœcigu oraz problemy sprzêtowe, najpierw z siode³kiem a póŸniej z ³aùcuchem. Ostatecznie zaj¹³em 288 miejsce na 517 sklasyfikowanych, w kategorii M2 by³em 82 - mój czas zmierzony przez organizatorów to 1:53:16 i strata do zwyciêzcy 52:02.
MĂłj licznik zmierzyÂł 1:50:48 czyli resztĂŞ straciÂłem stojÂąc i naprawiajÂąc awariĂŞ - bo na bufecie spĂŞdziÂłem dosÂłownie 10 sekund.
Tym razem uda³o mi siê ustawiÌ do startu na pocz¹tku stawki, przede mn¹ by³o mo¿e ze 100 osób. Pocz¹tek bardzo szybki po b³oniach, minê³o mnie kilka osób, ale i ja te¿ wiele osób wyprzedzi³em. Dalej by³a jazda po szosie ulicami: Mydlnick¹, Hamernia i Jesionowa tu przycisn¹³em bardzo mocno - na liczniku mia³em 32-38 na godzinê i wyprzedzi³em sporo osób. W momencie przejazdu ko³o Willi Decjusza by³em chyba nawet w pierwszej 50. Pocz¹tek podjazdu po asfalcie te¿ szed³ mi nieŸle, problemy zaczê³y siê w momencie wjazdu do Lasku Wolskiego gdy rozpocz¹³ siê b³otnisty podjazd przez las. Na podjeŸdzie da³em siê zablokowaÌ i musia³em zsi¹œÌ z roweru i prowadziÌ po b³ocie pod górê - na tym odcinku na pewno straci³em kilka miejsc. Po podjeŸdzie nast¹pi³ odcinek w miarê p³aski a póŸniej ostry zjazd po kamieniach. Zjazdy na tym maratonie sprawi³y mi spore problemy, choÌ jak siê potem przekona³em ten zjazd by³ jeszcze stosunkowo ³atwy. Niestety na tym zjeŸdzie poluzowa³o mi siê siode³ko i bardzo podniós³ siê przód siode³ka - jechaÌ siê nie da³o i musia³em siê zatrzymaÌ zaraz po zjeŸdzie na ulicy Zakamycze. Regulacja siode³ka kluczem imbusowym zajê³a mi d³u¿sz¹ chwilê i tylko patrzy³em jak kolejni zawodnicy wypadaj¹ z lasu i mnie mijaj¹ - myœlê ¿e w tym momencie straci³em co najmniej 100 miejsc.
Dalej by³ d³u¿szy odcinek p³askiego terenu najpierw asfaltem a póŸniej ³¹kami, przejechaliœmy nad autostrad¹ i póŸniej pojechaliœmy wzd³u¿ zalewu w Kryspinowie, choÌ samego zalewu niestety nie widzia³em. Na 17 kilometrze by³ bufet, ale ja stan¹³em tam tylko na chwilê i wypi³em kubek wody, nie jad³em nic poniewa¿ mia³em ¿ele energetyczne i w³aœnie na wysokoœci bufetu sobie zaaplikowa³em 1 dawkê ¿elu truskawkowego. Na bufecie wiêc przerwy nie by³o i ruszy³em dalej. Od momentu gdy regulowa³em siode³ko i ruszy³em na trasê zacz¹³em wyprzedzaÌ doœÌ du¿o osób, kilka osób te¿ minê³o mnie ale dos³ownie kilku. W doœÌ mocnym tempie dojecha³em ponownie do Lasku Wolskiego tu od razu rozpocz¹³ siê ostry podjazd w terenie. Pocz¹tkowo krêci³em ale po chwili dojecha³em do wiêkszej grupy prowadz¹cej rower, wiêc te¿ zsiad³em i te¿ zacz¹³em prowadziÌ, ale jak siê okaza³o to co najgorsze mia³o dopiero nast¹piÌ. Po podjeŸdzie nast¹pi³a seria bardzo ciê¿kich i stromych zjazdów. Tu mia³em mega problemy, ³atwiejsz¹ czêœÌ zjecha³em, a trudniejsz¹ zbieg³em, kilka razy na trudniejszych odcinkach próbowa³em jechaÌ, ale dwa razy poszed³em œlizgiem w krzaki, a raz po hamowaniu musia³em przeskoczyÌ przez kierownicê. Na tych zjazdach straci³em naprawdê sporo, minê³o mnie kilkunastu zawodników. Po zjeŸdzie by³ jeszcze podjazd w¹sk¹ drog¹ po kostce brukowej i tu zobaczy³em swoj¹ szansê na dogonienie kilku zawodników jad¹cych przede mn¹, zacz¹³em mocno peda³owaÌ pod górê, a tu nagle ³aùcuch mi przeskoczy³ i spad³ z kasety, stan¹³em za³o¿y³em, wsiad³em przejecha³em 10 metrów i ³aùcuch spad³ mi znowu:( Musia³em zmieniÌ przerzutki i dopiero pojecha³em dalej, na tym zamieszaniu znowu trochê straci³em:( Gdy wypad³em na asfalt na ulicê Królowej Jadwigi rozpêdzi³em rower a tu wo³aj¹ za mn¹, ¿e mia³em skrêciÌ w ulicê Józefa Korzeniowskiego, musia³em siê zatrzymaÌ nawróciÌ i pojechaÌ tam gdzie trzeba, niestety znowu parê osób przemknê³o ko³o mnie. Dwóch zawodników zdo³a³em jeszcze dogoniÌ na asfalcie i na ostatniej prostej na B³oniach, ale dwóch kolejnych niestety mi uciek³o.
Na metê wpad³em strasznie zmêczony, w sumie pojecha³em doœÌ dobrze, œrednia prêdkoœÌ na ca³ym dystansie wysz³a 19,1 km/h co na takiej trudnej trasie uznajê za naprawdê dobry wynik. Trochê szkoda mi tego czasu straconego na walkê z ³aùcuchem i siode³kiem, bo mog³o byÌ jeszcze kilka minut lepiej. Du¿o te¿ straci³em na zjazdach, bo po prostu nie umiem zje¿d¿aÌ a tu jeszcze by³o œlisko. Niestety obawiam siê, ¿e mój rower mocno ucierpia³ na tym wyœcigu, jeœli problemu z ³aùcuchem nie by³y zwi¹zane z b³otem to pewnie do wymiany jest napêd:( a tu za miesi¹c odyseja i trzeba by mieÌ sprawny sprzêt.
Autorem zdjĂŞcia nr 57 jest Bartek Sufin