Na trzeci dzieù naszej wyprawy prognozy, by³y ma³o optymistyczne - na popo³udnie zapowiadano deszcz i burzê, wiêc w drogê ruszyliœmy oko³o 8:00. Na pocz¹tek podjazd do Niegowej, póŸniej przez Moczyd³o i Trzebniów, gdzie zdecydowaliœmy siê na skrót szlakiem - tzw. drog¹ siedleck¹. Mimo i¿ odcinek ten mia³ zaledwie 3 km d³ugoœci to okaza³ siê najtrudniejszym podczas naszej wyprawy. Pierwsze 1,5 km to podjazd piaszczyst¹ drog¹ na której w wielu momentach musieliœmy pchaÌ rowery, odcinek zjazdu by³ ju¿ przyjemniejszy, choÌ bez pchania po piasku niestety siê nie oby³o. To spowodowa³o, ¿e gdy dojechaliœmy do drogi w pobli¿u, której znajdowa³y siê pozosta³oœci zamku - wartowni Ostrê¿nik, to zdecydowaliœmy siê go nie zwiedzaÌ tylko jechaÌ dalej.
Szos¹ 793 w kierunku Z³otego Potoku przejechaliœmy jakieœ 2 km i nastêpnie skrêciliœmy w lewo na Siedlec. Odcinek do Siedlca by³ doœÌ przyjemny, droga co prawda nie najlepsza prowadzi³a jednak przez las, nie by³o wiêkszych podjazdów, wiêc mo¿na by³o odpocz¹Ì po trudach drogi siedleckiej. Z Siedlca, brzegiem Pustyni Siedleckiej pojechaliœmy do Zrêbic, gdzie znajdujê siê zabytkowy drewniany koœció³ i dzwonnica - niestety pod koœcio³em remont drogi i placu, wiêc znowu sesja zdjêciowa siê nie uda³a. Nadrobiliœmy to kilometr dalej nad stawkiem. Ze Zrêbic do Olsztyna mo¿na jechaÌ szlakiem przez las, ale po doœwiadczeniach z drogi siedleckiej pojechaliœmy asfaltem przez Biskupice. Wieœ ta jest po³o¿ona na piêknej widokowej prze³êczy, ale dojazd tam wi¹za³ siê niestety ze sporym podjazdem. W nagrodê w stronê Olsztyna prowadzi³y ju¿ g³ównie zjazdy.
Pod ruinami zamku Olsztyn zrobiliœmy d³u¿szy postój po³¹czony ze zwiedzaniem. ¯eby wejœÌ na plac trzeba kupiÌ niestety bilet, ale warto to zrobiÌ - widoki, ze wzgórza na którym po³o¿ony jest zamek s¹ przepiêkne. W oddali widaÌ Czêstochowê i Jasn¹ Górê - ten fakt nape³ni³ nas sporym optymizmem. Wrêcz odwrotnie dzia³a³a na nas pogoda, która zaczê³a siê psuÌ. Po sesji fotograficznej w ruinach, ruszyliœmy, wiêc szybko dalej przez wioskê Kusiêta dojechaliœmy na przedmieœcia Czêstochowy. Jednak od znaku Czêstochowa do Jasnej Góry trzeba pokonaÌ jeszcze dobre 10 km, zanim dojechaliœmy na Alejê Najœwiêtszej Marii Panny (oko³o godziny 14:00) na niebie zaczê³y pojawiaÌ siê b³yskawice - zaczêliœmy wiêc szybko szukaÌ noclegu. By³y z tym pewne problemy, wiêc po paru minutach zdo³a³ nas dopaœÌ deszcz. Ostatecznie znaleŸliœmy pokój w odleg³ym o 2 km od Jasnej Góry motelu na ulicy Krótkiej.
Deszcz niestety sprawiÂł, Âże nie zrobiliÂśmy sobie zdjĂŞcia z rowerami pod JasnÂą GĂłrÂą, wiĂŞc udaliÂśmy siĂŞ do klasztoru dopiero wieczorem i to na piechotĂŞ. Wieczorem siĂŞ w miarĂŞ wypogodziÂło, choĂŚ nie obyÂło siĂŞ teÂż bez przelotnego deszczyku, ktĂłry nie przeszkodziÂł nam jednak w zwiedzaniu Jasnej GĂłry. Po powrocie mocno zmĂŞczeni, ale jednoczeÂśnie zadowoleni z sukcesu wyprawy poÂłoÂżyliÂśmy siĂŞ spaĂŚ:)
Trzeciego dnia pokonaliÂśmy dystans 55 km ze ÂśredniÂą prĂŞdkoÂściÂą 14,5 km/h, w pionie podjechaliÂśmy 453 m. CaÂły dystans z Krakowa do CzĂŞstochowy - 183 km pokonaliÂśmy w czasie 12 godzin i 47 minut jazdy. Tempo moÂże nie rekordowe, ale w koĂącu to byÂła wycieczka a nie zawody, a dla mojej Âżony byÂła to pierwsza tego typu wyprawa, wiĂŞc myÂślĂŞ Âże poszÂło caÂłkiem dobrze, szczegĂłlnie Âże dotarliÂśmy na miejsce bez kontuzji czy awarii sprzĂŞtu.