Drugi dzieù rywalizacji na Galicja Orient na trasie piknikowej by³ rywalizacj¹ "o czapkê gruszek" - nawet sam organizator tak to okreœli³. Medale rozdano po pierwszym dniu, klasyfikacja cyklu Galicja Trophy te¿ ju¿ by³a zamkniêta. My pierwszego dnia daliœmy z siebie wszystko, fakt ¿e mia³em zepsuty rower i musia³em ca³¹ trasê przejechaÌ na twardych prze³o¿enia spowodowa³, ¿e œrednie têtno wysz³o mi a¿ 153, wieczorem po zawodach ³apa³y mnie skurcze, Krzysiek te¿ czu³ siê mocno zmêczony, wiêc ustaliliœmy ¿e drugi dzieù jedziemy raczej rekreacyjnie, robi¹c fotki których zabrak³o na pierwszym etapie.
O 9:30 dostaliœmy mapy, do zaliczenia by³o 7 punktów, spokojnie planujemy trasê i wyje¿d¿amy z bazy praktycznie na samym koùcu. Na pocz¹tek solidny podjazd po asfalcie. Krzysiek chyba zbyt dos³ownie wzi¹³ sobie do serca, ¿e dziœ jedziemy rekreacyjnie i musia³em go trochê pogoniÌ:) Po podjeŸdzie zjazd i skrêcamy w lewo na czarny szlak rowerowy. Jedziemy doœÌ dobr¹ œcie¿k¹, doje¿d¿amy do lasu i krêcimy sobie w kierunku punktu 22. W pewnym momencie droga odbija w kierunku szczytu wzniesienia, zaczynamy podchodziÌ, ale coœ nam nie gra. Zaczynamy siê zastawiaÌ a tu nagle z ty³u doje¿d¿a nas kilka dru¿yn, dziwne myœla³em, ¿e jesteœmy na szarym koùcu. Wracamy siê kawa³ek i szukamy w³aœciwej drogi, nagle widzimy ¿e za zaroœniêt¹ ³¹k¹ jad¹ dwie dziewczyny, wiêc rower na plecy i przeprawiamy siê do drogi, a tam jeszcze 100 metrów i jest punkt.
Podbijamy i jedziemy dalej, zgodnie z planem dalej szlakiem czarnym, przeje¿d¿amy jeszcze kilometr i okazujê siê ¿e musimy siê przeprawiÌ przez solidn¹ górê, niestety na piechotê. Kilka minut ciê¿kiej wspinaczki i jesteœmy na szczycie wœród sadów z jab³kami. Nagle zrobi³o siê bardzo ciep³o, wiêc siê rozbieramy. Po chwili pêdzimy w dó³, jednak szczêœcie trwa tylko chwilê bo po chwili znów pod górê tym razem na szczêœcie po asfalcie, wiêc mimo 11% stromizny da siê jechaÌ. Dziœ mój rower spisujê siê lepiej, mam wiêcej przerzutek, coœ pokombinowa³em na noclegu i dziœ nie muszê siê tak mêczyÌ.
Wyje¿d¿amy na wysokoœÌ 403 m npm, najwy¿ej podczas tych zawodów, i nagle z piêknej, s³oneczniej pogody wje¿d¿amy w mega mg³ê. Trochê zjazdów i wje¿d¿amy do lasu, jest strasznie zimno, oko³o 9 stopni do tego dochodzi wilgoÌ. Na szczêœcie jedziemy g³ównie w dó³, po chwili las siê koùczy i doje¿d¿amy do punktu 23 (rozwidlenie jarów). Punkt jest sprytnie ukryty, chwilê szukamy ale po chwili mamy ju¿ dziurki w karcie. Na zaliczenie tych dwóch punktów potrzebowaliœmy przesz³o godzinê - by³o ciê¿ko .
Zje¿d¿amy do Babic i pêdzimy na punkt nr 26 (starorzecze) dojazd ³atwy po asfalcie i po p³askim. Tu¿ przed samym punktem spotykamy jad¹ce z przeciwka dziewczyny, jedna z nich wczoraj w miksie wygra³a, dziœ jedzie chyba siostr¹ i obie mocno cisn¹. Chcê zmobilizowaÌ Krzyœka, ¿ebyœmy za nimi pogonili, ale on dalej twierdzi, ¿e dziœ rekreacja:) Punkt zdobywamy bez problemu, wracamy siê kawa³ek i skrêcamy na Olszyny, droga dalej p³aska i asfaltowa, kolejne kilometry pokonujemy szybko. W Olszynach wje¿d¿amy na drogê powiatow¹, któr¹ po chwili doje¿d¿amy do Jankowic, gdzie odbijamy na szlak niebieski prowadz¹cy brzegiem Wis³y. Droga jest szutrowa, z du¿¹ iloœci¹ dziur, ale p³aska wiêc jedziemy doœÌ szybko.
Na szlaku zaliczamy punkt 27 (rozwidlenie rowĂłw), odbijamy i jedziemy dalej szlakiem niebieskim, ktĂłrym dojeÂżdÂżamy MĂŞtkowa MaÂłego, jeszcze kawaÂłek asfaltem i jesteÂśmy na bufecie. TuÂż przed bufetem widzimy jadÂących z przeciwka wczorajszych zwyciĂŞzcĂłw, z tym Âże dziÂś jadÂą z jakimÂś maÂły dzieckiem, wiĂŞc oni dziÂś rekreacyjnie. Na bufecie, na ktĂłrym dziÂś postanawiamy siĂŞ zatrzymaĂŚ spotykamy kilka druÂżyn w tym naszych (do wczoraj) najwiĂŞkszych rywali z Hasajzacnie, dziÂś teÂż wyraÂźnie siĂŞ nie ÂścigajÂą, jeden z nich jedzie na rowerze z mega szerokimi oponami (chyba ze 4 cm, prawie jak w motorze). Zbieramy kilka informacji o dalszych punktach i w drogĂŞ.
Przed nami punkt nr 25 (kÂładka), punkt wydaje siĂŞ byĂŚ banalny jedziemy wygodnÂą, szutrowÂą ÂścieÂżkÂą przez las, a punkt ma znajdowaĂŚ siĂŞ na lewo od tej wÂłaÂśnie ÂścieÂżki. Niestety przegapiamy wÂłaÂściwy zjazd, skrĂŞcamy w nastĂŞpny, dojeÂżdÂżamy do rzeczki, ale ani kÂładki ani punktu nie ma. Na szczĂŞÂście wzdÂłuÂż rzeczki prowadzi trochĂŞ zaroÂśniĂŞta, ale przejezdna ÂścieÂżka i po kilku minutach jesteÂśmy przy kÂładce, wracamy do drogi juÂż tÂą co trzeba ÂścieÂżkÂą:)
Punkty 26, 27 i 25 byÂły proste, ale dwa kolejne znĂłw majÂą byĂŚ trudniejsze. Jedziemy asfaltem w kierunku Chrzanowa, a potem odbijamy na ZagĂłrze. Krzysiek zaczyna coÂś narzekaĂŚ na zmĂŞczenie, a tu po chwili zaczynamy widzieĂŚ wzgĂłrze na ktĂłre przyjdzie nam siĂŞ wdrapaĂŚ. Wskakujemy na czarny szlak i w gĂłrĂŞ, poczÂątek po asfalcie, potem odcinek bardzo stromy, wiĂŞc kawaÂłek z buta, ale dalej znĂłw moÂżna jechaĂŚ. DojeÂżdÂżamy do skrzyÂżowania szlakĂłw, do punktu juÂż blisko ale stromo pod gĂłrĂŞ. Nagle patrzymy a z gĂłry zjeÂżdÂżajÂą dziewczyny, ktĂłre widzieliÂśmy juÂż wczeÂśniej i nie chcÂą nic powiedzieĂŚ o punkcie, chyba siĂŞ bojÂą, Âże je przeÂścigniemy:)
Punkt nr 24 to sta³y punkt BnO, palik wbity w ziemiê, bez lampionu. Mo¿e byÌ ciê¿ko bo w ko³o las, taki palik nie bardzo rzuca siê w oczy. Chwilê szukamy na piechotê chodz¹c po lesie, jednak po chwili jest, podbijamy i zjazd w dó³. Pierwotnie mieliœmy inny plan, ale postanawiamy wykorzystaÌ szlak zielony i zjechaÌ do asfaltu. Jedziemy po szlaku, ale oczekiwanego zjazdu do asfaltu nie ma, wykorzystujemy kolejny i l¹dujemy na asfalcie, ale w œrodku jakieœ fabryki. Jedziemy przez zak³ad, czy siê têdy wyjechaÌ?, jest szlaban i stra¿nik, ale zanim zd¹¿y³ nas zauwa¿yÌ byliœmy ju¿ za bram¹:)
Przed nami ostatni punkt nr 21 (jaskinia). W pobliÂże punktu dojeÂżdÂżamy po asfalcie, skrĂŞcamy we wÂłaÂściwÂą ÂścieÂżkĂŞ i po chwili widzimy jakiegoÂś zawodnika z trasy pucharowej odbijajÂącego punkt. MieliÂśmy szczĂŞÂście, punkt byÂł sÂłabo widoczny. Obijamy dziurki i dalej po szlaku przez las dojeÂżdÂżamy do PiÂły KoÂścieleckiej, stÂąd do BolĂŞcina prowadzi juÂż tylko kilku kilometrowa prosta. MobilizujĂŞ KrzyÂśka do mocniejszego finiszu, po kilku minutach dojeÂżdÂżamy do BolĂŞcina i po chwili na metĂŞ nad zalewem.
Znów posz³o nie najgorzej, mimo i¿ w zasadzie dziœ siê nie œcigaliœmy. Wygrywa Turbo Cola, dalej dziewczyny i potem my, czyli 3 miejsce w open i znowu drugie w MM. To bardzo dobry wynik bior¹c pod uwagê zmêczenie wczorajszym dniem, nasze nastawienie, ¿e dziœ siê nie œcigamy, fotki na ka¿dym punkcie i d³u¿szy postój na bufecie. Trasa by³a doœÌ ciê¿ka, szczególnie jej pocz¹tek, gdzie zrobiliœmy spore przewy¿szenia, œrodek ³atwy, koniec znowu trochê trudniejszy. Pogoda w niedziele by³o sporo lepsza, na starcie ciep³o, póŸniej na wysokoœci zimno, ale pod koniec rywalizacji ju¿ bardzo ciep³o. Mi osobiœcie dziœ jecha³o siê du¿o lepiej ni¿ w sobotê, dzia³o mi wiêcej przerzutek, têtno nie skaka³o mi tak wysoko, nie ³apa³y mnie skurcze.
Rower niestety do gruntownego remontu, w zasadzie przydaÂłby siĂŞ nowy - lepszy, ale obawiam siĂŞ, Âże mĂłj przyszÂłoroczny budÂżet takich wydatkĂłw nie przewiduje. SkoĂączy siĂŞ, wiĂŞc pewnie na wymianie napĂŞdu i pewnie jeszcze kilka rajdĂłw na nim obskoczĂŞ.